Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 12 sierpnia 2020 imieniny: Klara, Lech, Julian

Reklama

Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

Kolacyjka walentynkowa - instruktaż dla opornych

Zbigniew Smółko   
poniedziałek, 14 lutego 2011 02:00

WalentynkiGuy de Maupassant, zapytywany dlaczego w ogóle para się pisarstwem, odpowiadał bez skrępowania: piszę po to, by podobać się damom.

Żeby skutecznie za pomocą literek uwodzić, trzeba jednak mieć talent co najmniej taki, jak miał autor „Historii pewnego życia". Tedy, chłopaki, powiadam wam: łatwiej zbałamucić gotując.

Oczywiście można podjąć próby i uwodzić słowno-kulinarnie: niesłychanie skuteczne są frazy typu: „Kochanie, pozwól że pozmywam", „Zostaw, ja wyniosę śmieci", „Ostrożnie, bo sobie zepsujesz paznokcie!" Wbrew pozorom słynny punkt G nie znajduje się u kobiet na pasku karty kredytowej, ale w obszarach mózgu odpowiedzialnych za odbieranie werbalnych głasków.

A żeby słodka kolacyjka płynnie przeszła w regenerujące śniadanie, warto odpowiednio dobrać menu. Zapraszam na przystawkę z awokado, szparagi, i sałatkę ze starannie dobranych owoców.

1. Kiedy spotkają się mężczyzna z przeszłością i kobieta po przejściach, może okazać się, że jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jakie mogą razem zrobić w ubraniu, jest wspólne zjedzenie awokado z kawałkami szynki.

2. W jakimś nieco większym sklepie nabywamy dwa owoce awokado. To takie ciemnozielone, trochę podobne do gruszki owoce, o słodkawym, zdaniem niektórych lekko ziemistym smaku. Dodatkowo cieszą się opinią znakomitego środka wzmacniającego apetyt seksualny, więc na Walentynki będą jak znalazł. Rozcinamy je na pół wzdłuż, nożem podważamy i usuwamy pestkę. Łyżeczką usuwamy jeszcze trochę miąższu, żeby w środku powstało spore wgłębienie.

3. Przecięty owoc niezwłocznie smarujemy sokiem z cytryny. Inaczej miąższ zacznie czernieć, a nie wygląda to szczególnie estetycznie.

4. Na połówkach awokado układamy farsz. Tu jest pełna dowolność, ja najchętniej dodaję kawałki gotowanej szynki, wymieszanej z zielonym marynowanym pieprzem, odrobinką oliwy, kawałkami grejpfruta i kropelką majonezu. Innym pomysłem jest użycie krewetek, natki pietruszki i kawałków cytryny.

5. Następną atrakcją mogą być – w zasadzie chyba nawet powinny! – szparagi po mediolańsku. Kto wiosną zapomniał zamrozić kilku sztuk, będzie musiał użyć szparagów ze słoika.

6. Świeże gotujemy w wodzie z cukrem, słoikowe odgrzewamy w piekarniku. Wykładamy równolegle na talerz.

7. Kiedy już są gotowe, na patelni usadzamy jajko. Gdy żółtko ledwie zacznie się ścinać, delikatnie podnosimy jajko i umieszczamy na szparagach.

8. Obok układamy cieniutkie listki masła, a całość posypujemy świeżo startym parmezanem. Danie świetnie komponuje się z białym szampanem albo winem tokaj.

9. Na wypadek, gdybyście dalej zainteresowani byli głównie jedzeniem, pozostaje już tylko deser. Potrzebować będziemy serka waniliowego i małej paczki herbatników. Z warzywniaka przynieś też dwa jabłka, melon, garść białych i czarnych winogron oraz dwie gruszki. Jabłka i melony wzmagają potencję, winogrona są soczyste i wzmagają apetyt, a gruszka... Pamiętacie co pisał o gruszce i miłości Andrzej Sapkowski? Że obie są słodkie i mają jakiś kształt. Ale nie jest łatwo opisać, jaki kształt ma gruszka. Tak mi się jakoś zapamiętało...

10. Wszystkie owoce mieszamy w wybranej przez nas proporcji. Skrapiamy sokiem z cytryny. Do waniliowego twarożku dodajemy szczyptę zmielonego cynamonu, troszkę miodu albo brązowego cukru, kropelkę esencji waniliowej. Wszystko mieszamy razem z pokruszonymi grubo herbatnikami.

11. Sałatkę wstawiamy na 20 minut do lodówki; życzę Wam, aby to była ostatnia chłodna rzecz tego wieczora.

12. Jeżeli po takim zestawie nasz obiekt adoracji nie rozpłynie się w zachwytach, będzie to kolejny dowód na płochość i notoryczną niewdzięczność stanu niewieściego. W większości porządnych filmów w tym momencie kamera opuszcza głównych bohaterów i zaczyna pokazywać raźno trzaskający ogień w kominku.

Kobitki mają raczej łatwo: odmalować się, wystroić, załopotać rzęsami, zatytułować gamonia trzy razy „Tygrysem" i zasadniczo dziewuszka Walentynki ma z głowy. To my, samce, Don Juanowie południowopodlascy, musimy się starać. To my musimy kombinować, jak dzień ten uczynić nadzwyczajnym i pamiętnym. No bo jak inaczej... skoro to my potrafimy lepiej! Więc albo biegamy po galeriach handlowych z kartą kredytową w garści, albo piszemy wiersze, albo gotujemy coś fajnego. Trzymajcie się chłopy mocno!

Pozdrawiam Zbyszek Smółko – Tygodnik Podlaski

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.