Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 8 kwietnia 2020 imieniny: Julii, Dionizego

Już niedługo

Nigdzie się nie wybieraj... Siedź spokojnie w domu i oglądaj telewizję, albo czytaj książki :)
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Reklama

Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

Misja wypełniona - Radzyń uratowany

Mariusz Szczygieł   
poniedziałek, 07 czerwca 2010 12:33

Uczestnicy pierwszej w Radzyniu gry miejskiej "Alfabet tożsamości"
Chcieć – to znaczy móc

Czy poznawanie Radzynia Podlaskiego i jego historii musi odbywać się zawsze w konwencjonalny sposób („Proszę państwa, przed wami pałac Potockich, który został wybudowany…” etc.)? Pytanie to retoryczne, bo odpowiedź na nie brzmi oczywiście „nie”. Najlepszym na to dowodem może być gra miejska ALFABET TOŻSAMOŚCI zorganizowana 5 czerwca (sobota) przez Radzyńskie Stowarzyszenie dla Kultury „Stuk-Puk”. Została ona zaproponowana słuchaczom radzyńskiej filii Lubelskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku jako nietypowa dość forma wykładu. Wzięło w niej udział sześć drużyn. Scenariusz napisany został w taki sposób, by dał nieco do myślenia i skłonił uczestników do korzystania z różnych form pomocy – mógł to być telefon do przyjaciela, podpowiedź znaleziona w folderze o mieście czy też rozmowa z przechodniami. Drużyny musiały udać się do kilku punktów w mieście, aby w finale spotkać się na stadionie (tutaj gorące podziękowania dla pani Anny Matysiewicz z klubokawiarni „Vabank”).

Wyjść z domu i spędzić przedpołudnie inaczej niż przed telewizorem było warto. Gra miejska to forma rozrywki znana już co prawda od dawna, ale rozpowszechniona tak na dobrą sprawę dopiero w przeciągu paru ostatnich lat. Dlatego też cieszy fakt, iż zawitała wreszcie i do naszego miasta – niedużego co prawda, ale za to bogatego w mnóstwo interesujących historii, o których warto sobie od czasu do czasu przypomnieć. W taki też sposób zaprezentować je można chociażby uczniom szkół czy przyjezdnym, którzy chcieliby dowiedzieć się na temat Radzynia czegoś ciekawego.

Monika Dudzik

 

{morfeo 358}

Dwie godziny zabawy

Członkowie i sympatycy Radzyńskiego Stowarzyszenia dla Kultury „Stuk-Puk" dołożyli wiele starań, aby ponad dwie godziny zabawy pod hasłem" ALFABET TOŻSAMOŚCI- gra miejska" była naprawdę bardzo atrakcyjna.

Kilka dni przed 5 czerwca na naszej stronie pojawiła się tajemnicza informacja i przyznam szczerze, że bardzo mnie ona zaintrygowała. Postanowiłam sprawdzić, co to takiego? Zanim wybrałam się na dziedziniec pałacu, jeszcze raz przeczytałam tajemniczą wiadomości. Moim zaskoczeniem była niewielka ilość ciekawskich oraz duża rozbieżność przedziału wiekowego. Ale jak się okazało nie wiek był najważniejszy, ale chęci poznania historii miasteczka, tej czasem zapomnianej. Zawsze uważałam się za rodowita mieszkankę, ale przyznaję szczerze, że bardzo często nie zwracam uwagi na jakże ważne elementy związane z miasteczkiem i jego historią. Wprawdzie w mojej skromnej biblioteczce domowej mam kilka broszur o Radzyniu, ale tak sposób poznania historii miasta jaki zaserwowano w piękny sobotni czerwcowy poranek jest o wiele ciekawszy.

Jak się okazało poszczególne drużyny, które dobierały się spontanicznie, za pomocą przemyślanych zadań poznawały historię Radzynia. Ja, Mariusz i Krzysztof, czyli trzyosobowa grupa – różowych pokonując poszczególne etapy gry przypominaliśmy sobie jak to dawniej było, jak kiedyś nazywały się poszczególne ulice, jakie dawne budynki zostały wyburzone i jak zmieniło się nasze miasteczko na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. W jaki sposób spędzaliśmy najwięcej czasu w dzieciństwie?

Spacer w poszukiwaniu ciekawych miejsc mobilizował do wykonania postawionego zadania. Poszczególne etapy przypominały z moich młodzieńczych lat bieg patrolowy – bardzo popularny w czasach kiedy działały drużyny harcerskie. Nie wszystkie zadania były łatwe. Niekiedy należało wykazać się spostrzegawczością, wiedzą a nawet pytać napotkanych mieszkańców. Prawidłowo wykonane zadanie i wpisanie odpowiedniego hasła w wyznaczone miejsce w krzyżówce dawały końcowe hasło. Zakończenie imprezy odbyło się w klubokawiarni VABANK, gdzie można było ostudzić swoje emocje przy sponsorowanych napojach chłodzących, kawie lub herbacie oraz podziwiać puchary, zdjęcia i inne gadżety ORLĄT SPOMLEK.

Wszyscy uczestnicy gry miejskiej otrzymali pamiątkowe nagrody i mnóstwo satysfakcji z atrakcyjnie spędzonego czasu.

Janina Kiewel

 

ALFABET TOŻSAMOŚCI – czyli bawiąc uczyć

 „Kiep odmawia, gdy nie kiep prosi" – mawiał pan Zagłoba, więc kiedy otrzymałem zaproszenie od Darka Gałana i Kuby Jakubowskiego wiedziałem, że w sobotnie przedpołudnie obowiązkowo muszę stawić się na pałacowym dziedzińcu. Gry miejskiej „Alfabet tożsamości" odpuścić sobie nie mogłem. Kiedy na imprezę zaprasza Stowarzyszenie STUK-PUK i Uniwersytet Trzeciego Wieku można być pewnym, że będzie i mądrze i wesoło. Ani ja, ani pozostali uczestnicy na pewno nie byli rozczarowani. Zabawa polegała na wędrówce przez Radzyń Podlaski w celu odnalezienia jego szczególnych miejsc, symbolizujących ważne elementy naszego wspólnego dziedzictwa i lokalnej tożsamości. Całość miała formułę współzawodnictwa, w czasie którego drużyny musiały rozwiązywać zagadki, uzupełniać krzyżówkę, wykazywać się różnoraką wiedzą i chęcią dobrej zabawy.
Ja poczułem się wygrany już na starcie, bo w wyniku losowania drużyn znalazłem się w jednym teamie z dwoma rewelacyjnymi studentkami UTW, Helenką Choreń i Zenią Wołowik. Jakby kto kiedy zechciał konie kraść, to serdecznie dziewczyny polecam: z nimi można! Energia, pomysły, poczucie humoru, duża wiedza o Radzyniu – nic tylko się włóczyć po mieście...
Najpierw otrzymaliśmy polecenie skierowania się tam, gdzie już nie ma pomarańczy, jest za to jeździec na trzykonnym rydwanie. Jako żeśmy sprytne bestie, udaliśmy się pod Oranżerię, nad którą czuwa Apollin. Zgodnie z wytycznymi policzyliśmy figurki na rzeźbie i poszli na lody. Satysfakcja podwójna, ale wędrówkę trzeba było kontynuować. Następną zagadkę uszykowali Monika Dudzik i Piotrek Sławecki, którzy przy moście za Groblą Paradną zapytali nas o nazwę herbu Potockich. Cztery osoby bawiły się świetnie, a jeden z Bożej łaski historyk stał i się intelektualnie natężał dłuższą chwilę... Monika nawet podpowiadała, że jest takie miasto w Polsce (Łomża? Bończa? Szamotuły? Głuchołazy? Ale pomogła...), kiedy rozum powrócił: PILAWA! Pomaszerowaliśmy więc dalej, by liczyć ściany w Kaplicy Aniołów Stróżów. W liczeniu do sześciu okazaliśmy się znakomici, więc mogliśmy odebrać w pobliskiej aptece kolejną zagadkę. Nie była ona prosta: na dziedzińcu Pałacu musieliśmy odnaleźć czterech straszliwych prześladowców ludzkości! W pierwszej chwili odnaleźliśmy tylko jednego Arkadiusza Kulpę. Okazał się on jednak niezwykle pomocny: bez niego o wiele trudniej było by nam zidentyfikować nad pałacowymi bramami hydrę, Minotaura, smoka i Cerbera. Pod Kościołem Świętej Trójcy przyszło nam zmagać się z matematyką i podstępnym zadaniem z treścią: bardzo byłem dumny z osiągnięcia wyniku w postaci okrągłej liczby 7000, ale niestety Kuba Jakubowski okazał się surowym recenzentem naszych arytmetycznych talentów: koniec końców liczba 28 zadowoliła wszystkich zainteresowanych i zadanie zostało zaliczone. Dalej udaliśmy się na Ostrowiecką by szukać śladów po społeczności, której w Radzyniu już nie ma: pod adresem Ostrowiecka 26 odnaleźliśmy balustradę z motywami żydowskiego świecznika. Następne zagadki dotyczyły herbu Grota z Ostrowa (Rawicz, czyli panna na niedźwiedziu), doktora Chomiczewskiego oraz przedwojennych nazw radzyńskich ulic. Na koniec poszliśmy tam, gdzie kiedyś w naszym mieście były baseny, czyli na stadion miejski. Ostatnia stacja znajdowała się w przeuroczej kawiarni, co znowuż pomysłodawcom daje jak najlepsze świadectwo. Wszyscy dotarli w dobrym zdrowiu, ubawieni, nikt się nie zgubił, więc można powiedzieć, że na drobiazgi przygotowane przez organizatorów (foldery, obrazki, znaczki z herbem Radzynia) dobrze żeśmy sobie zasłużyli. Na zakończenie można było zwiedzić izbę pamięci Orląt i cieszyć się świetną pogodą.
Zabawa była więc przednia, dowiedzieć się można było sporo. Pomysłodawcom udało osiągnąć się niesamowity efekt edukacyjny: miejsca, obok których przechodzimy na co dzień dość obojętnie i trochę nawet nieprzytomnie, nabrały kolorów, sensów, zechciały opowiedzieć nam swoje tajemnice. Żeby robić takie rzeczy, trzeba mieć dużą wiedzę, kupę energii, ale – przede wszystkim – wielką wyobraźnię i umiłowanie tego, co ciekawe. STUK-PUKi, UTW – dziękuję!

Zbyszek Smółko

 

{morfeo 359}

No i cóż tu dodać? W zasadzie wszystko już wiecie... Było warto przyjść do pałacu, a potem spacerować po Radzyniu z uczestnikami "misji ratunkowej". TYGIEL KULTUR- to hasło, jakie ukazało się w krzyżówce po wykonaniu 9 zadań. Jak okazuje się, hasło prawdziwe, a dzisiaj już zapomniane. I na to, że Radzyń kiedyś łączył, a nie dzielił, pozostały dowody do dzisiaj- odkryliśmy je w sobotę. Pamiętajcie o tym również dzisiaj.

 

Komentarze  

 
#1 Poprawkadrawer 2010-06-07 20:20
Nad pałacowymi bramami do zidentyfikowania były: Hydra lernejska, Cerber, Minotaur i Lew (a nie smok jak podano w tekście).
Czuj, czuj, czuwaj!
Dzięki za kompletne teksty :-)
 
 
#2 drawerzbynieks 2010-06-07 20:58
jasne że tak, dzięki za uwagę. dziewczyny rozkminiały, ja tak daleko to muszę przez zoom aparatu...
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.