Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 12 sierpnia 2020 imieniny: Klara, Lech, Julian
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

05.08 Żyrzyn - Łagów

Mariusz Szczygieł   
środa, 05 sierpnia 2009 06:00

Rozmyślania

„Wprowadzam nieprzyjaźń"

Uderzające jest to, że kiedy człowiek zgrzeszył - kiedy zgrzeszyli Adam i Ewa - Bóg zareagował na to nie tylko karą (choć ta też musiała mieć swoje miejsce), ale przede wszystkim obietnicą. Obietnicą zwycięstwa nad grzechem, zwycięstwa, którego dokona sam Bóg. Widać to w słowach skierowanych do szatana: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15). To wprowadzenie nieprzyjaźni jest dla obrony człowieka przed wpływem szatana. Stanowi ono wyrwanie człowieka spod władzy szatana.
Jak bardzo jest to odmienne od naszego sposobu myślenia! Kiedy ktoś zawini przeciw nam, koncentrujemy się na ukaraniu go, na zemście, na pokazaniu, że to my mamy rację. Oczywiście, robimy to na różne sposoby, niekoniecznie brutalnie, ale chcemy, żeby ten, kto zbłądził, kto zgrzeszył przeciw nam i uczynił zło, zrozumiał, że ma coś do naprawienia wobec nas.

Tymczasem Pan Bóg, kiedy człowiek zgrzeszył, daje mu obietnicę. W teologii nazywa się to protoewangelią, czyli tym, co leży u podstaw Ewangelii, co ją poprzedza, co stanowi jej zalążek i pierwsze objawienie. Protoewangelią objawia i ukazuje podstawę działania Boga w stosunku do człowieka. Ta protoewangelią zawiera w sobie obietnicę, że Bóg kładzie nieprzyjaźń między węża - złego ducha, kusiciela - a Niewiastę oraz między potomstwo Jej i potomstwo węża - złego ducha. W pro-toewangelii jest też zapowiedź walki, napięcia, starć i czyhania węża przeciwko Niewieście i Jej Potomstwu oraz ostatecznego zwycięstwa Potomka Niewiasty, który zetrze głowę węża - to znaczy: zetrze w człowieku tę skrzywioną, zwichniętą mentalność, jak powstała w nim na skutek zwiedzenia go przez kusiciela i jaka ujawniła się w grzechu i przyniosła śmierć (por. Jk 1,15).
Wprowadzam nieprzyjaźń. Pan Bóg, który kocha wszystko, który jest taki dobry, mówi bardzo wyraźnie: wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastą, między potomstwo twoje a potomstwo Jej. Nie ma żadnej możliwości kompromisu. Zdefiniowanie tej nieprzyjaźni jest kolejnym elementem wyrażającym panowanie Boga nad zaistniałą sytuacją w życiu człowieka. Ta nieprzyjaźń nie powstała automatycznie, lecz teraz Pan Bóg ją definiuje i określa - Ja jestem Panem tej sytuacji. W naszym życiu jest też bardzo ważne, żebyśmy mieli odwagę określić, że między nami może być nieprzyjaźń. Nie musimy się kochać po ludzku za wszelką ludzką cenę. Jeśli się nie kochamy, to i tak prędzej czy później to wyjdzie. Lepiej powiedzieć, że mamy różne zdania, nawet, że się nienawidzimy, ale zaczynamy się modlić o to, żeby tu weszła przyjaźń, umiejętność kochania nieprzyjaznego człowieka. Tym, co niszczy wspólnoty, jest fałszywa przyjaźń. Wspólnota chrześcijańska ma odwagę powiedzieć: „tu jest nieprzyjaźń", bo ma władzę nad nią, bo może kochać to, co jest nieprzyjazne.

Zapowiedź zwycięstwa: „Ono zetrze twoją głowę"

Trzeci element to zapowiedź zwycięstwa. Wspomniana wcześniej nieprzyjaźń rozwiąże się przez walkę na śmierć i życie, nie przez żadną ugodę. Bóg definiuje nieprzyjaźń między szatanem i jego potomstwem, czyli jego koncepcją i mentalnością, a wizją życia człowieka, jaką posiada Bóg. Otwiera ona drogę odkupienia, co dokona się przez Jezusa Chrystusa. Tekst mówi o napięciu, w którym będzie starta głowa węża, ale dokona się to pewnym kosztem, wyrażonym w obrazie zmiażdżonej pięty (zob. Rdz 3,14-15). Jezus zostanie faktycznie dotknięty przez skutki działania szatana. Zostanie ukrzyżowany. Ale to właśnie wtedy logika szatana zostanie pokonana. To zwycięstwo na szatanem będzie jednak okupione wolną decyzją poniesienia pewnej straty przez Tego, kto podejmie walkę (konfrontację) z szatanem. Spotkały się tu logika zysku przez działanie na własną rękę i gotowość poniesienia straty przez przyjęcie postawy posłuszeństwa.

Ewangelia Jezusa Chrystusa obwieszcza tę samą prawdę, która była zawarta w protoewangelii, gdy po grzechu Bóg obwieścił człowiekowi między innymi także to: umrzesz. Umrzesz, dlatego że sięgnąłeś po poznanie dobra i zła na własną rękę. Uczyniłeś to, zgrzeszyłeś, ale grzech - a właściwie przyjęcie jego konsekwencji, jaką ostatecznie jest śmierć/umieranie - stanie się okazją do poznania życia na nowo i w pełni oraz do poznania Dawcy życia. To właśnie spełniło się w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Od tego czasu prawda umrzesz należy integralnie do Ewangelii. Po grzechu nie ma możliwości przyjęcia Ewangelii - dobrej nowiny o życiu, bez brania na serio prawdy o śmierci. Każda wiadomość, która próbowałaby absolutyzować prawdę nie umrzesz, jest fałszywa. Dziś często próbuje się żyć, jakby to było prawdą, że człowiek nie umrze. Ma to daleko idące konsekwencje rzutujące na styl życia i na moralny aspekt postępowania człowieka.

Zapowiedziane zwycięstwo: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15), dokonało się na krzyżu. Pierwszym etapem tej walki i zwycięstwa jest kuszenie na pustyni (zob. Mt 4,1-11). Szatan kusił Jezusa: zbaw duszę swoją, po co masz cierpieć głód, spraw, aby te kamienie stały się chlebem, rozwiąż twój problem, zbaw twoje życie; rzuć się w dół - pokaż, kim jesteś, pójdą za tobą, będziesz przywódcą, który narzuci innym swój rytm; a wreszcie: oddaj mi pokłon. Jezus na żadną z tych propozycji nie poszedł. Nie zależało mu na tym, aby siebie zbawić, bo wiedział, że Jego zbawienie jest w tym, co pochodzi od Ojca, nie w Nim.

Jezus starł głowę, czyli mentalność szatana już na pustyni, kiedy nie uległ pokusom szatana, który podpowiadał Mu „lepsze" rozwiązania: sposoby powodzenia Jego zbawczej misji. Wówczas szatan od Niego odstąpił do czasu. Zamknięcie tego epizodu następuje w momencie krzyża. Te wszystkie elementy kuszenia powtarzają się w scenie ukrzyżowania, kiedy zostaje źle rozumiane Jego wołanie: pragnę, albo, kiedy do Niego wołają: zejdź z krzyża itp. Jezus nie przyjął tego, co mogło zaspokoić Jego życie, ani nie zszedł z krzyża, nie poszedł nawet na tę pokusę wiary łatwej, która by zaspokoiła nasze życie: zejdź z krzyża, a uwierzymy. Został na krzyżu, bo wiedział, że wiara się zasadza na czymś innym niż na działaniu człowieka. Starł mentalność szatana, ale zapłacił starciem pięty. Wyjście człowieka poza zamysł, jaki Pan Bóg miał wobec niego, musiało zostać opłacone dobrowolnie przyjętą śmiercią.

Określenie skutków grzechu w stosunku do człowieka

Po odniesieniu się do szatana (węża) zostają określone przez Boga skutki grzechu w stosunku do niewiasty i mężczyzny. Pan Bóg dotyka tych sfer życia, które są najbardziej istotne dla spełniania się człowieczeństwa w każdym z nich (zob. Rdz 3,16-19a).
W stosunku do człowieka Bóg określa konsekwencje grzechu w różnych przejawach cierpienia związanych z jego życiem, także trud i znój pracy oraz inny rodzaj relacji między ludźmi. Wszystko to zostało niejako zebrane w oświadczeniu: prochem jesteś i w proch się obrócisz (Rdz 3,19b). Grzech pierwszych ludzi wraz z jego konsekwencjami przeszedł na wszystkich: przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli (Rz 5,12). Taka jest egzystencja człowieka - naznaczona swoistą absurdalnością. Człowiek jest powołany do tego, by być „jak Bóg" (ale z Bogiem!), a jednocześnie doświadcza, że tak nie jest. Ta paradoksalna sytuacja może być rozwiązana tylko przez śmierć, konieczne jest bowiem zamknięcie tego rodzaju egzystencji, swoistego błędnego koła, w które człowiek jest uwikłany wskutek dążenia, by być „jak Bóg", ale poza Bogiem i bez Boga.

Śmiertelność jest dla chrześcijanina Dobrą Nowiną. To, czego my normalnie nie chcemy akceptować, to jest właśnie śmierć. Jezus to zaakceptował. Przyjął śmiertelność i w ten sposób powiedział, że człowiek poza Bogiem musi umrzeć, ale właśnie tam otrzyma życie. I gdyby Pan Jezus nie pozwolił szatanowi dotknąć swojej „pięty", do dzisiaj byśmy nie wiedzieli, że można zmartwychwstać, że można umrzeć i żyć. Jeśli chrześcijanie nie dadzą się prześladować, świat nie będzie wiedział, że można żyć w kontekście śmierci; jeśli chrześcijanie nie przyjmą tej logiki (nie chodzi tu często o wielkie prześladowania, ale o sprawy dokonujące się w jednej wspólnocie, w sąsiedztwie, w rodzinie), jeśli nie będzie osób, które świadomie będą przyjmowały gotowość bycia prześladowanym nie czyniąc z tego powodu żadnych manifestacji - Jezus nie będzie tam głoszony, nie będzie się dokonywało zbawienie.

Z trasy

8:17 - Msza w Żyrzynie, której przewodniczył nasz ksiądz Biskup (przesłała: Dominika)

Msza w Żyrzynie

 

11:01 - Wejście do Puław - ogonek :) (przesłała: Dominika)

Wejście do Puław

 

12:10 - Obiad w Puławach (przesłała: Dominika)

Obiad w Puławach

 

A tak było kiedyś...

Rok 1999 - Pająków

Pająków

 

Mapa odcinka

Record ID:5 does not exist!

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.