Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 14 lipca 2020 imieniny: Stella, Bonawentura, Marcelin

Już niedługo

Warsztaty rękodzieła dla dzieci - Morski Słoik na Drobiazgi image
Warsztaty rękodzieła dla dzieci - Morski Słoik na Drobiazgi, 14.07.2020, 15:30, Pracownia Za Płotem
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Reklama

Kto gra o przestrzeń Radzynia?

Elżbieta Kowalik   
wtorek, 13 września 2011 10:52

rynek centrumJakie będzie śródmieście naszego miasta po zapowiadanej rewitalizacji? Czy będzie tylko przestrzenią odnowioną, czy również - „żywą"? Rewitalizacja to przecież nie tylko wymiana starego asfaltu na bruk – kamienny (o czym marzą jedni) czy betonowy (o którym śnią drudzy). To przede wszystkim stworzenie przestrzeni, w której mieszkańcy miasta chętnie przebywają, i z którą się identyfikują.

Długo oczekiwana rewitalizacja śródmieścia Radzynia budzi nadzieję, że nareszcie pałac Potockich otrzyma odpowiednią do swojej rangi oprawę. Pozwala również oczekiwać, że sąsiadujący z pałacem wywodzący się aż z XVII wieku Rynek (do niedawna plac PKS) będzie miejscem nie tylko atrakcyjnym, ale i wzmacniającym społeczne więzi. Z pewnością nie tylko ja mam nadzieję, że główny plac Radzynia będzie świetnym miejscem wypoczynku, rozrywki i spotkań, że będzie posiadał miłą oku infrastrukturę, że w końcu ożywi nas jako społeczność.

Czy takie miejsce dostaniemy „w prezencie" od zarządzających przestrzenią Radzynia? Tego nie wiemy, bo koncepcja placu nie została dotąd nam, czyli jego przyszłym użytkownikom, przedstawiona.

TWARDE PIĘŚCI URZĘDNIKA

Gra o radzyńską przestrzeń jest grą wyłącznie pomiędzy projektantem i magistratem (inwestorem) a Urzędem Ochrony Zabytków i – co można wywnioskować z wypowiedzi Burmistrza podczas X sesji Rady Miasta – jest grą dość twardą: „Może jestem pesymistą, ale kolejne lata będą uciekały na boksowaniu się z konserwatorem zabytków" (cyt. za ile dzisiaj). Czy kompromis, który zapewne w końcu zostanie osiągnięty, będzie również odpowiedzią na oczekiwania radzynian wobec „ich" przestrzeni publicznej? W tej kwestii możemy być optymistami i ufać w urzędniczą wiedzę na temat naszych potrzeb, albo – podobnie jak Burmistrz – pesymistami, i oczekiwać, że drogi „prezent" okaże się „wieloletnim wyrokiem" ...

PRZESTRZEŃ TO JEST COŚ, CO DOTYCZY WSZYSTKICH I CODZIENNIE

Włączenie mieszkańców miasta (chciało by się powiedzieć: obywateli, ale być może jest to określenie na wyrost) do tej „gry o przestrzeń" nie tylko pozwala uniknąć konfliktów wokół przestrzeni publicznej, ale również powoduje, że mieszkańcy w większym stopniu czują się za nią odpowiedzialni. Idea udziału społecznego w podejmowaniu decyzji nie powinna być niczym egzotycznym w warunkach „budowy społeczeństwa obywatelskiego" (tak, chodzi również o Radzyń!) Udział społeczeństwa w decydowaniu o wspólnej, publicznej przestrzeni jest poza tym gwarantowany przez prawo. Dobrych przykładów nie musimy szukać daleko, wystarczy wizyta w Lublinie, gdzie od kilku lat mieszkańcy mają możliwość włączenia się w Forum Kultury Przestrzeni działające przy lubelskim Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN", gdzie wyjątkowo aktywne jest Stowarzyszenie Forum Rozwoju Lublina i gdzie w tym roku przy Prezydencie Miasta zaczęła działać (społecznie) Rada Kultury Przestrzeni.

Forum Rozwoju Lublina jako całkowicie oddolna inicjatywa obywatelska najlepiej świadczy o tym, że mieszkańcy miasta chcą decydować o jego kształcie. Z udziałem lublinian w dyskusji nie ma problemów, jak przekonuje Marcin Skrzypek - animator Forum Kultury Przestrzeni: „Mieszkańcy chętnie włączają się w takie dyskusje i nawet je rozpoczynają, bo przestrzeń to jest coś, co dotyczy wszystkich i codziennie".

Na moje pytanie, czy urzędnicy odpowiedzialni za przestrzeń miasta powinni bać się dyskusji z mieszkańcami, Marcin Skrzypek odpowiada: „Oczywiście że nie. Ale się boją, bo nie wiedzą, do czego opinie mieszkańców mogą się im przydać, ani jak mogą je uzyskać. To są kwestie mentalności, ale też edukacji, zapoznania się z dobrymi przykładami i popatrzenia na ludzi jak na swoich sojuszników, a nie wrogów". Podjęcie decyzji o włączeniu mieszkańców w „grę o przestrzeń" z pewnością byłoby dla urzędników łatwiejsze, gdyby uświadomili sobie, że przestrzeń ta jest ich i naszą wspólną sprawą. Zdaniem Marcina Skrzypka to właśnie z dostrzeżeniem wspólnego celu jest w Polsce problem.

Z pewnością niektórzy wskażą na brak przygotowania zwykłych mieszkańców do włączenia się w taką dyskusję. Marcin Skrzypek wskazuje na ważną rolę edukacyjną, jaką Forum Rozwoju Lublina i Forum Kultury Przestrzeni spełniają w Lublinie: „Edukacja działa tutaj na zasadzie reakcji łańcuchowej i sprzężenia zwrotnego - ludzie, którzy już coś wiedzą, przekazują swoją wiedzę innym, a w międzyczasie ujawniają się "uśpione" autorytety. Jest to działalność samokształceniowa i samorozwojowa". Animator z Lublina uważa również, że Polacy jako społeczeństwo zwracają coraz większą uwagę na jakość przestrzeni, ich potrzeby stale się rozwijają i że warto związane z tym społeczne ambicje podsycać. Poza tym, jak zauważa mój rozmówca: „Każdy mieszkaniec jest specjalistą w swojej sprawie: wie, czy potrzebuje ławeczki, czy ciszy, czy ładnego widoku, placu zabaw itd. To jest wiedza bezcenna dla projektantów, z której zresztą często oni nie korzystają".

Pierwsze obawy dotyczące dzielenia się odpowiedzialnością z obywatelami władze Lublina mają, jak się wydaje, za sobą. Dzięki działalności Forum Kultury Przestrzeni lublinianie mogli ostatnio włączyć się w dyskusję na temat przyszłości Podzamcza (powstał społeczny wniosek do planu) oraz dawnego parku Rusałka, a społeczna Rada Kultury Przestrzeni podjęła już około 20 inicjatyw dotyczących przestrzeni miasta. „Na pewno wiele z nich nie zamieni się w konflikty czy powody do frustracji" – dodaje Skrzypek.

CZY DORÓWNAMY EUSTACHEMU POTOCKIEMU?

Układ urbanistyczny Radzynia rozwija się nieprzerwanie od XV wieku, przy czym najbardziej czytelne obecnie ślady odcisnęli w nim Stanisław Szczuka, który w ostatniej dekadzie XVII wieku zdecydował o budowie w mieście nowego rynku oraz Eustachy Potocki, który w XVIII wieku wzniósł rezydencję połączoną kompozycyjnie tak ze wspaniałym ogrodem, jak i z miastem. Oczywiste jest, że obecnie rolę suwerena i mecenasa pełnią obywatele – w przypadku przestrzeni Radzynia jest to jego społeczność.

Czy zatem jako mieszkańcy Radzynia zechcemy włączyć się do gry o przestrzeń miasta i wspomóc pozostałych graczy?

Wszystkich zainteresowanych udziałem w dyskusji o problemach miejskiej przestrzeni zachęcamy do kontaktu z iledzisiaj.pl

 

Komentarze  

 
#1 czapki z główhans 2011-09-13 11:30
Jestem pełen podziwu dla ludzi,którzy przyczynili się do zmiany wyglądu Radzynia. Radzyń Podlaski pięknieje w oczach w przeciwieństwie do niektórych miast,które zatrzymały sie na latach 90-tych. Teraz przed Radzyniem wyzwanie jak upiększyć tereny obok pałacu,aby nie narazić się konserwatorowi zabytków.Mam nadzieję ,że dacie radę. Zeby jeszcze właściciele niektórych kamienic,zechcieli odnowić szare elewacje swoich włości to byłby lux. I LOVE RADZYŃ
 
 
#2 dobry głoszbynieks 2011-09-13 12:47
znakomity i ważny tekst. gratuluję.
 
 
#3 historia zatacza kołoanonim 2011-09-13 21:39
Mój pogląd (może i odosobniony) jest w tym temacie mocno inny. Zacznijmy od tego co w zasadzie chcemy osiągnąć, budując budowle udające coś z przed 100 - 200 lat. Jest to po prostu plagiat, że użyję takiego słowa. Rozumiem sytuację, że chcemy coś odbudować, co istniało a czas z tym wygrał. Będzie to po prostu rekonstrukcja. Należy ją przeprowadzić starannie i zgodnie z zachowanymi przekazami o tej budowli. Natomiast jeżeli budujemy coś co nie ma jakiegokolwiek historycznego przełożenia, a staramy się zmałpować jakąś epokę, to już jest żałosny plagiat. W dziejach świata, każda epoka miała swój styl i nikt nie budował wzorując się na czymś z innej epoki. I dlatego dzisiaj łatwo rozróżnić patrząc tylko na nasze zabytki, kto i kiedy to wybudował. A dzisiaj? Przetarg u burmistrza wygra jakaś firma (dajmy na to " sru-bud " , w 2011 roku wybuduje budynek udający XVII wiek. Za 100 -200 lat jakiś historyk sztuki będzie się głowił skąd w Radzyniu w XVII wieku, znali beton, styropian i inne tego typu wynalazki. Rozumiem, że w okolicach zamku paskudnie wyglądały by klocki budowlane czasów komunizmu. Ale nie możemy też naciągać struny za mocno w drugą stronę! No chyba że burmistrz i jego ludzie łącznie z tym od zabytków, posiadają ścisłe informacje jak wyglądał Radzyń w okolicach naszego pałacu 200 lat temu! Zacznijmy więc burzyć i stawiać lepianki! Prawda historyczna chyba nie boli?
 
 
#4 Czyżbyasasas 2011-09-13 21:50
A może burmistrz będzie szukał zaginionego skarbu.Jak ktoś pamięta że starszych osób , w tym miejscu znajdowały się sklepiki i zakłady żydów radzyńskich.
 
 
#5 Czyżbyasasas 2011-09-13 21:53
http://(...)/images/stories/ga leria/palacpotockich/starefoto grafie/radzyn_podlaski1.jpgTak wyglądało miejsce aktualnego rynku jeszcze przed wojną.
 
 
#6 Czyżbyasasas 2011-09-13 21:59
Przepraszam. Po wojnie
 
 
#7 Po i przedDima 2011-09-14 08:25
Dokładnie to po pierwszej wojnie światowej i dwie dekady przed drugą wojną światową
 
 
#8 braworadzyniak z warszawy 2011-09-14 10:54
Wreszcie ktoś słusznie zauważył, że w Radzyniu da się inaczej i można otworzyć się na oddolne inicjatywy w takich sprawach. Brawa dla autorki, oby tylko ten tekst nie okazał się tylko pobożnym życzeniem.
 
 
#9 ortografiabeata 2011-09-19 13:09
Może się czepiam ale jeśli piszemy o kulturze to proszę choć bez tak rażących błędów ortograficznych (cząstkę -by piszemy z osobowymi formami czasownika łącznie a nie rozdzielnie). ;-)
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.