Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 12 sierpnia 2020 imieniny: Klara, Lech, Julian
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

"Kiedy byłam, kiedy byłam małym dzieckiem, hej!" - czyli pielgrzymkowe wspomnienia

Anna Małoszewska   
poniedziałek, 09 sierpnia 2010 00:00

Autorka tekstu występuje przed pielgrzymkową publicznością

Niestrudzeni Pielgrzymi z całej Polski przemierzają kolejne kilometry, by dotrzeć do Jasnogórskiej Pani, a mi podczas oglądania zdjęć ze szlaku, kołaczą się po głowie wspomnienia.

„Kiedy byłam, kiedy byłam małym dzieckiem…”,  przez kilka lat regularnie na pielgrzymki chodziła moja starsza siostra. My z rodzicami dojeżdżaliśmy zawsze do Mirowa.   Dojazdy do pielgrzymów zawsze stwarzały okazję do spotkania rodziny i znajomych. Chodziły moje ciocie, kuzynki, koleżanki mojej siostry…

Najbardziej w głowie utkwiły mi kolorowe stragany. Ale pamiętam też, że zawsze z niecierpliwością czekałam na przemarsze żołnierzy (to pewnie była już Częstochowa), z którymi zawsze przybijałam sobie „szuflę”.  Pamiętam także, jak dołączaliśmy z rodzicami do pielgrzymów, a ja w płaszczu przeciwdeszczowym przesypiałam całą drogę, wygodnie siedząc w wózeczku (byłam jeszcze wtedy mała… tzn. młodsza, bo mała do tej pory jestem i mogą poświadczyć to wszyscy ci, którzy mnie znają).

Po dzień dzisiejszy ze śmiechem wspominam, kiedy moja siostra chodziła na przebijanie odcisków. Samo w sobie to w ogóle nie jest śmieszne, ale widok ciągnącej się za nastoletnią dziewczyną niczym ogon sześciolatki, która też idzie przebijać odciski, i która wręcz żąda tej czynności, myślę, że nieco bawił pątników. Bardzo mi się podobała atmosfera Mirowa. Już stamtąd wiem i pamiętam, że „wszyscy pielgrzymi to jedna rodzina”. Szczególnie lubiłam Apele Jasnogórskie i wieczorne śpiewanie pielgrzymów, w czym czynny udział brała moja ciocia. Nawet ja dałam kiedyś popis wokalny, zdaje się, że śpiewałam: „Bądź pozdrowiona Matko Chrystusa”… ile mogłam mieć wtedy lat? Sądząc po zdjęciach, nie więcej, niż cztery. Miło wspominam też poranne robienie kanapek pielgrzymom na polu  w Mirowie, na którym zawsze podobały mi się różnokolorowe namioty.

Jeszcze jedno miłe wspomnienie z dojazdów wiąże się z pewnym obrazkiem. Znalazłam go niedawno, robiąc porządki w domu. Z przodu znajduje się portret Papieża Jana Pawła II, z tyłu dedykacja od  pewnego sympatycznego kleryka. Szłam wtedy do zerówki i jak dziś pamiętam dzień, w którym go dostałam.

Jednak z największą niecierpliwością czekałam na msze polowe przy Klasztorze Jasnogórskim. Nie pamiętam, aby w dniu, w którym pielgrzymi dotarli na Jasną Górę, była brzydka pogoda. Zawsze pięknie świeciło słoneczko, można było wygodnie położyć się na kocu, pielgrzymi pięknie śpiewali, a w pobliżu było tyle bajkowych sklepów…

Odkąd moja siostra i mama przestały chodzić na pielgrzymki, skończyły się dojazdy do Mirowa.  Może to i dobrze, bo byłam rozrzutnym dzieckiem i puściłabym rodziców z torbami. Sama też jak do tej pory w osobistej intencji nigdy nie byłam na pielgrzymce. Myślałam, że jak już będę naprawiona ortopedycznie, dam radę. Ale wiem, że póki co ze swoją fizyczną kondycją, a raczej jej brakiem, nie dałabym rady iść ponad 30 km dziennie, chociaż podobno jak człowiek uwierzy w to, że dojdzie – to dojdzie. Więc może i na mnie kiedyś przyjdzie czas?

 Na zdjęciu udokumentowany mój pierwszy i ostatni publiczny solowy występ. Inne fotografie z różnych względów nie nadają się do publikacji :-)

 

A Pielgrzymom w drodze - Szczęść Boże!

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.